środa, 14 kwietnia 2021

Czy to już wiosna?

 Kwiecień

Rannym świtem na wschodzie
wzeszło czarne kłębowisko,
wietrzysko popchnęło tumany
śnieżne przez świat.
Zima po raz kolejny
dosiadła lodowych sań
a śnieżne ogiery
znów wykrzesały spod kopyt
całun zimowy.
Czyżby wiosna w tym roku
zrejterowała?
Forsycja wypuczyła pękające kwiaty
całe zatopione
w kapiących łzach
topniejącego śniegu.
Stokrotka chwiejąc się
pod ciężarem opadu,
próbuje utrzymać równowagę
na swojej cieniusiej nóżce.
Zwinęła namoczone listeczki
a febra trzęsie nią nieustannie.
Przebiśniegi jedynie...
rycerscy zwiadowcy,
eksplorują z uśmiechem
zapłakane przestrzenie.
Tak plecie nasz kwiecień
niemocą spowity.
Światłości wygląda
ciepełka miłego,
lecz status jest jego... przejściowy.
Przytuli stokrotkę,
forsycją potrząśnie
i prześpi swój miesiąc na śniegu.



wtorek, 13 kwietnia 2021

Podgłupiasta...

Jestem człowiekiem bezpośrednim i prostolinijnym.
Kiedy poznaję nową osobę udzielam jej bezwarunkowego kredytu zaufania wierząc, że to jest cudowny, poczciwy i szlachetny człowiek.
Kiedy spotykam znajomego, radość ze spotkania jest tak wielka, że nie umiem powstrzymać emocji i najczęściej oprócz szczęśliwego uśmiechu, ręce i serce same wyciągają się do tego człowieka.
Niestety zdarzyło mi się już kilka razy, że ktoś mnie trzepnął po tych wyciagniętych rękach, co na jakiś czas studzi moje emocjonalne podejście do istoty ludzkiej.
Piszę o tym, bo ostatnio znów mi się to przydarzyło i tym razem postanowiłam wyrzucić to z siebie.
Pracuję z osobą, która od lat szkaluje moje dobre imię i chociaż nie zwracam na to uwagi (bo wiem, że czyny a nie słowa o nas świadczą) to jest na tym świecie gremium ludzi, którym wystarczą słowa niestety, żeby ukrzyżować drugiego.
Najczęściej takie zachowania wypływają z zazdrości, która niestety przeradza sie w nienawiść.
Moja spolegliwość, wybaczanie, nie reagowanie być może kształtują ze mnie osobę, która nie bardzo mieści się w normach dzisiejszego świata.
Krótko mówiąc od pani "X" usłyszałam, że jestem "podgłupiasta..." - cytuję.
W pierwszym momencie nie czułam się komfortowo ale jak zwykle w podobnych sytuacjach ktoś z boku zaczął do mnie mówić: "... możesz jej tylko za to podziękować. Czy naprawdę nie rozumiesz jak pięknie do ciebie powiedziała?"
Wtedy jeszcze nie rozumiałam dlaczego mam jej dziękować za obraźliwe w końcu słowa ale...wystarczyło się wyciszyć. Rozum i myśl wzięły górę nad emocjami.
Uzmysłowiłam sobie, że od dawna  czekałam przecież na te słowa.
Wciąż nad sobą pracuję, wciąż więcej i więcej od siebie wymagam i nagle ktoś mi mówi: "... zachowujesz się jak podgłupiasta." - wielkie nieba, czyli jak???
Jestem ustępliwa, elastyczna, wierzę że nie krzywdzę, krzywdzącym odpuszczam, nie oceniam, nie zazdroszczę, nie wspieram złego, cały czas szukam sprawiedliwości. Ze wszystkich moich kobiecych sił staram się słuchać co mówi do mnie Bóg i żyć zgodnie z jego nakazami.
Kocham ludzi bardziej niż siebie. Będę do nich wyciągać ręce i wysyłać jasne światło bo to są najpiękniejsze zachowania człowieka i niewyobrażalne szczęście dla mnie.
Zło nie wytrzymało moich zachowań i powiedziało mi najpiękniejszą prawdę o mnie.
Skoro złamałam wszystkie imperatywy XXI wieku i nie mieszczę się w ramach cywilizacji, jestem... wolnym człowiekiem . Moje zaś zachowania są zdrowe, piękne i miłe Bogu nie mogą więc być w żaden sposób zaakceptowane przez ziemskie bóstwa. Dla nich pozostanę śmieszna, niezrozumiała, nieczytelna i nie do zaakceptowania czyli... podgłupiasta.
Boże dziękuję Ci bo znów jestem bliżej prawdy. Dziękuję również pani "X" która mnie w tym temacie oświeciła.
Po raz kolejny poinstruowano mnie, że nie wolno marnotrawić swoich sił witalnych, swojego zdrowia, swojej pozytywnej energii na zło, które było, jest i będzie wszechobecne.
Jako jednostka na pewno nie zatrzymam machiny globalizacji, degradacji środowiska, galopującego konsumpcjonizmu. Człowiek w wieku XX i obecnym przechodzi bardzo szybką transformację  a nawet zaryzykuję stwierdzenie transmutację... pytanie tylko - w co???
Dlatego każdy, kogo jeszcze nie wciągnęła materialistyczna machina niech buduje w sobie światło i rozlewa je na swoich bliźnich. 
Czy nie chciałbyś wychodząc rano z domu widzieć wokół siebie same uśmiechnięte i życzliwe twarze?

Naucz mnie Panie

Naucz mnie Panie
dziękować za wszystko
za słońce i burzę
deszcze, wichry srogie
za dzień, noc smolistą
ornamenty gwiazd
na nieboskłonie
za to, że mogłam wstać
że pracuję, że chodzę
że myślę jestem zdrowa
że kwitną kwiaty...
Dziękuję za chleb 
codzienny i wodę
za dzieci, wnuki
za dorodność wszystkiego
co od Ciebie mamy.

Za jajko w lodówce
i książkę na półce
za buty na nogach
i błoto na drogach
za szklankę w kredensie
tęskną łzę na rzęsie
radości i smutki
wesołych szant nutki
żyrandol, obrazek
z marnym bohomazem
za moje stworzenie
ludzkości istnienie.
Dziękuję Ci Boże!