środa, 27 stycznia 2021

Miłość

 ... i tak poszukując czegoś
czego... sami nie wiemy
zamykamy trwanie
w niemrawym konaniu
zgorzkniałość i tęsknota
za impresją duchową
wypełnia puste zmysły
opróżnione z uczuć
kładziemy żałosne racje
niestosowne androny
na prawych szalach Temidy
ta zaś ze wstydem 
przesłania boskie oczy...
lodowatą kłódką
zamykamy serca
od dziś zaczniemy sarkać
na bezwinnych ludzi
gdzie tkwi lapsus
czy inna niebiosów omyłka
kolokwialnie rzecz biorąc
... niepojęta bzdura
czy dlatego może
że brak nam odwagi
krzyknąć jak najgłośniej
Boże naucz mnie proszę
kochać najzwyczajniej...

...a ksiądz Twardowski mawiał:
" To wszystko psu na budę bez miłości."



Miłość

 Namiętność, umiłowanie
głos serca, zakochanie
stan duszy ogłupiałej
rozentuzjazmowaniem
zmysłowość, erotyczność
intymność, seksualność
egzaltacja rozumem
fascynacja ciałem
wciąż mało... dusza woła
jak ująć w słowne ramy
nieuchwytne zachwyty
ludzkiego istnienia
przez wieki krocie verbum
rzucano w tęsknych pieniach
treść wciąż nienasycona
ubóstwem ludzkich słów
nic dodać ani ująć
tudzież choćby wyśpiewać
nie można kreślić w słowach
doznań, które winniśmy czuć...

... a ksiądz Twardowski mawiał:
"Często brak nam słów, by określić miłość.
Nic dziwnego, bo Boga samego
słowami określić nie można."




sobota, 23 stycznia 2021

Miłość

 Dlaczego niepokorni...
kiedy niebo wyściela
błękitnym uniesieniem
witalną drożynę bytu
kiedy słońce wskrzesza
zzieleniałe z odrętwienia
porażone biologicznym bezwładem
uśpione czujniki
sensorycznego upojenia...
odrzucamy uległość
szukając zagrożenia w cnocie
drażni nas szlachetność
przygniata współgranie
megalomania zakłada prędko
zbyt ciemne okulary
zamiast zyskać życie
wybierasz ziąb stary

... a ksiądz Twardowski mawiał:
" Często uciekamy od pokory, jak od czegoś wstydliwego, umniejszającego, a przecież to miłość jest pokorą. Człowiek, który kocha, myśli o drugim nie o sobie. Potrafi umniejszać się, cierpieć za kogoś, czuwać przy nim godzinami, nie zważając na siebie.
Pokora nie jest słabością, ale wielką potęgą człowieka, dlatego, że miłość jest potęgą."





wtorek, 19 stycznia 2021

Miłość

 Dostajemy od życia 
coś co nas przerasta
wydawałoby się
z nieba spadła gwiazdka
stajemy się dumni
wyjątkowi, silni
wszechpotężni prawie...
i wszystko mogący
siła daru wielka
unosi w zachwycie
nie po bosku wszakże
nasze ludzkie ego
zaprzątnięte myśli
tą doskonałością
windują najczęściej
człowieka pod niebo
niby nieświadomi
mijającej chwili
niby oderwani
od rzeczywistości
zagapiamy miłości
od losu nam dane
a może to tylko 
dusze nie kochane...
pełni wiary w swoje
żelazne układy
z Mojrą, z niebem
i potężną Tyche
czekamy na lepsze coś...
egzemplarz właściwy
astralne objawienie
głos serca prawdziwy...

... a ksiądz Twardowski mawiał:
"Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnia czy ostatnia pierwsza."




poniedziałek, 18 stycznia 2021

Miłość

Przyzwyczajamy się do niej
staje się codziennością
należnością
z czasem monotonią i szarością
żądamy, wymagamy
"słownie..."  kochamy
regulujemy, dostrajamy
rozpatrujemy
wpasowujemy w harmonogram
egoistycznego istnienia
zadufanie i pycha
zapędzą ją do kąta
kiedy wyciągnie stęsknione ręce
beznadziejnie słabe
poszturchają
kiedy rozpaczliwie zapłacze
a śmiech ironiczny
spłoszy dziecinne spojrzenie
żałośnie infantylne
zabierze w końcu upodlone trwanie
opuści kotarę czasu
zapali resztkę łojówki
i będzie trwać...
patologiczna wiara, że
kruchość jest bezbronna
uczciwość bezradna
a ufność bezsilna
znów straci miarodajność

... a ksiądz Twardowski mawiał:
"Miłość trzeba pielęgnować jak dziecko,
żeby się nie zaziębiła, nie zwariowała,
nie wyleciala przez okno jak ptak."







niedziela, 17 stycznia 2021

Miłość

Zabiera czas drogocenny
-cóż on wart jest bez niej...
odbiera sny spokojne
-takie jałowe bez namiętności
snuje się między palcami
pracującymi na klawiaturze
przebiega wpośród nóg
biegnących do pracy
podnosi nasze powieki
gdzie Morfeusz przysiadł zmęczony
rozjaśnia zgaszone intelekty
otuchą czarującego urojenia
oddaje nasze umysły
potem uległe ciało
do ostatniego atomu
poddaje się Kupidynowi
harcującemu nieprzyzwoicie
cóż jest powodem takich
uniesień metafizycznych...
Homo Sapiens zwyczajny
nie nadzwyczajny bynajmniej
i pospolicie zwykły...

... a ksiądz Twardowski mawiał:
"Kocha się nie za cokolwiek
ale pomimo wszystko,
kocha się za nic."








czwartek, 14 stycznia 2021

Miłość

 Snuje się po świecie
otwiera kielichy kwiatom
rozwija pękate pączki
przytula się do ramienia
czasem do zawstydzonego policzka
intensywnie bzem pachnie
i smakuje leśną maliną
płynie w naszych żyłach
szemrzącym górskim potokiem
raz cichym przejrzystym i kojącym
jutro wartkim nieokiełznanym
mierzwiącym receptory ufności
otula nasze spragnione serca
woalem czarodziejskich słów
i często te łase na miłość narządy
kapią purpurowym rozczarowaniem

...a ksiądz Twardowski mawiał:
"I zapomnij, że jesteś,
kiedy mówisz, że kochasz."



niedziela, 10 stycznia 2021

Ech, życie...

Czy wiecie jak bardzo tęsknię za ciepłem, za zielenią , za burzą i piękną kolorową tęczą. Uwierzcie, że bardzo skoro zaczęłam nawet o niej pisać.
Ostatnie wpisy uświadomiły mi również pewne analogie i prawdy życiowe z których nie zawsze zdajemy sobie sprawę.                                            

Tęcza

jak to na tym Bożym świecie
wszystko się cudownie plecie
rodzisz się dzieciątkiem małym
nieporadnym w gąszczu całym
rośniesz wolno, chwytasz życie
pierwsze cele chowasz skrycie
coś nowego wciąż się dzieje
rozbudzają się nadzieje
nowy brat, potem siostrzyczka
nowy kwiat, młoda łodyżka
wszystko współgra doskonale,
rośniesz, Bożą głosisz chwałę
po dniu noc, po zimie wiosna
po deszczu tęcza radosna
pomost kładzie najpiękniejszy
by człowiek coraz wierniejszy
mógł sie po niej piąć do nieba
i chwalić Boga jak trzeba
później młodość, piękne życie
Bóg przy tobie stoi skrycie
już dorosły... jak to szybko
życie biegnie moja rybko
raz radości, czasem smutki
wzniosłe cele, złe pobudki
cały czas nas atakują
i diabełki nie próżnują
często życie nas popycha
w kręte ścieżki, czas umyka...
już starości pierwsze dzwonki
coraz krótsze twoje dzionki
stajesz... serce cicho szepce
popatrz w bok... na poniewierce
Bóg przez ciebie oddalony
smutny, cichutko skulony
czeka cierpliwie przy tobie
w dobrodusznej swej osobie
zobacz Go, podaj mu ręce
zapomnij o życia męce
mając Go za przewodnika
czas przystanął, nie umyka...
lazury rozbłysły słońcem
smutki... szczęśliwym już końcem
płyniesz znów spokojną łódką
i nie ważne, że tak krótko
ważne, że kompas wskazuje
port gdzie Pan cię oczekuje.






czwartek, 7 stycznia 2021

Anioł Stróż

 Nowy Rok, nowe dni, nowe nadzieje a ja uświadowmiłam sobie, że zupełnie bezwiednie a może instynktownie rozpoczęłam noworoczne wpisy... od dzieci. Mój opiekun jak gdyby prowadził moje myśli.To dzieci są zawsze początkiem, nowością, szczęściem i nową nadzieją.
Pisałam już o tym tyle razy ale napiszę jeszcze raz, bądźcie jak najdłużej dziećmi a najlepiej całe swoje życie. To jedyny nie skażony i najpiękniejszy stan człowieka. Życzę Wam tego i sobie również z całego serca. Odpuśćmy ile tylko się da z życiowych zawiłości i zakopmy się po same uszy w miłości, nieodpowiedzialności, poddaństwie opaczności bo przecież Zbawiciel powiedział: "Nie troszczcie się zbytnio o życie, co macie jeść, ani o ciało czym macie się przyodziać, życie bowiem więcej znaczy niż pokarm a ciało więcej niż odzienie," Tego naucza Jezus Chrystus a Epiktet potwierdza to nauczanie w bardziej stoicki sposób: " Do szczęścia i wewnętrznego spokoju prowadzi tylko jedna droga. Polega ona na tym, żeby nigdy - czy to budząc się o świcie, czy to przez cały dzień , czy wieczorem kiedy sen klei ci powieki - nie trwonić ani jednej myśli na sprawy posiadania i zewnętrznej strony życia - lecz wszystko to i całe swoje życie zawierzyć Bogu".
Kilka wieków później Newton również przyznaje się do swojej dziecięcej bezradności:"Będę dzieckiem zawdy, co zbiera muszle na wybrzeżu prawdy".
Wam również życzę abyście zawsze "...zbierali muszle na wybrzeżu prawdy."
A teraz zadanie do przemyślenia: dlaczego najwięcej pokory, miłości bliźniego, wybaczenia, zrozumienia, spokoju, stabilności, wiary i poddania się Siłom Najwyższym odnajdujemy w zapiskach i pamiątkach po ludziach nadprzeciętnych?
Te cudowne cechy zawarli w swoich utworach, wynalazkach, przekazach......
Odpuszczę sobie kokardę i zepnę koka, podaruję również mini spódniczkę i założę coś bardziej odpowiedniego dla sześćdziesięciolatki ale moje serce, moją mentalność zawsze będę utrzymywać bez retuszu cywilizacji i kultury dorosłego człowieka na poziomie przeciętneo dziecka dla którego białe jest białe a czarne jest czarne tak po prostu.
Namawiam Was również do częstszych rozmów ze swoimi opiekunami. Oni stoją przy nas całe nasze ziemskie życie, opiekują się nami tyle na ile im pozwalamy, znani najbardziej jako Anioły Stróże.

                                                                    Anioł Stróż

Biegają dzieci wesołe po kolorowej łące.
Pelno tu kwiatów, motyli i trawy mocno pachnące.
Radosny śmiech echo niesie na złote łany zboża,
tańczy radośnie z dziećmi uciecha, radość hoża.

Przystanął wietrzyk ciekawy, kto tak wesoło skacze?
Kura uniosła główkę, spogląda i nie gdacze.
Burek co wszędzie go pełno, biegnie na łąkę oglądać
cóż to tak brzmi radośnie, coś go tam zda sie przyciągać.

Pośród wszelkiego kwiecia co Bóg posadził na Ziemi
by ludzkie oczy cieszyć pejzażami miłymi,
wśród wszelkiego rodzaju traw i ziół leczniczych;
dzieciątka z Aniołami tworzą widok prześliczny.

Chociaż nie zawsze wiedzą... kto koło każdego stoi,
przez całe nasze życie pilnuje nas i broni.
Gdy śpimy snem spokojnym, gładzi nasze czupryny
dzień cały chodzi z nami, czuwając każdej godziny.

Pomaga nam wybierać co dobre, co złe odrzucać
namawia do miłości, nie pozwala dokuczać.
Pisze z nami dyktanda gdy Go o to prosimy.
Pomaga, podpowiada aż wszystko dobrze zrobimy.

Czy wiecie już kochani, któż to taki przy nas stoi?
Biega chętnie za piłką, niczego się nie boi?
To Anioł. Stróż przydzielony każdemu z nas przez Boga.
Duszek, który przytuli gdy w sercu naszym trwoga.

Kiedy szczęśliwi jesteście a radość wypełnia serca,
gdy z motylami fruwacie w upalny dzionek czerwca,
Anioł Stróż razem z Wami biega i dokazuje.
Bóg na to się usmiecha, spełnienie Swoje czuje.






wtorek, 5 stycznia 2021

Moje dzieciństwo

 Pisząc wczoraj wspomnienie wigilii, nie omieszkałam wrócić wspomnieniami do mojego dzieciństwa.
Czas o jakim piszę w dzisiejszym wierszu to okres od moich narodzin do dziesięciu lat czyli sześćdziesiąt do pięćdziesiąt lat temu. Inne czasy, inna kultura, cywilizacja na zupełnie innym poziomie.
Czytając utwory pisarzy sprzed wieków, nieraz porównywałam ich życiowe stanowiska, odczucia, ich człowieczeństwo do mojej współczesności. Zawsze odpowiedź była jedna: zmienia się cywilizacja ale człowiek sam w sobie pozostaje taki sam.
Przez tyle wieków człowiek teoretycznie zmieniał się, rozwijał, ulepszał ale zawsze miał świadomość, że jest Moc, Siła Najwyższa, Bóg... nazwijcie sobie jak chcecie tę Wszechpotęgę, przed którą każdy powinien schylić głowę i żyć zgodnie z jej doskonałością a przynajmniej bardzo się starać tak żyć. Praktycznie rozwój człowieka przez wszystkie wieki nie spowodował zmiany poczucia bliskości i nierozerwalności z Najwyższą Omnipotencją.
I nagle... po raz pierwszy uświadomiłam sobie, że wystarczyło zaledwie kilka dziesięcioleci aby człowiek zmienił się bezpowrotnie w zatwardziałego, najważniejszego i najmądrzejszego Boga w kosmosie.
Oczywiście skrzywdziłabym część populacji gdybym zaczęła generalizować ale....... niestety, człowiek zaczął czuć się Bogiem.
Nie uważam, żeby nasza cywilizacja doszła już do takiego etapu, w którym ludzie mogliby tak zaufać swojej wiedzy i swoim umiejętnościom, swojej doskonałości i nieomylności. Czyżby tak niewiele było potrzeba, żeby bezkrytycznie zaufać sobie tylko i wyłącznie, odrzucając potrzebę nadzoru wyższej mądrości? ...... a może to tylko pycha?
Kiedy byłam małym dzieckiem wychowywano mnie i moje rodzeństwo w wielkim szacunku i atencji dla człowieczeństwa, które nierozerwalnie połączone jest z siłami stwórczymi. Dziś siłą stwórczą jest człowiek (a przynajmniej tak mu się wydaje), nie dziwujmy się więc, że zaczął gloryfikować siebie jako Siłę Najwyższą.
Wierzę jednak w to, że jest jeszcze wielu ludzi, którzy czują potrzebę bliskiej więzi z Przedwiecznym. Mają bezwarunkową potrzebę Jego opieki i miłości, pragną także swoje dzieci wychowywać zgodnie z Jego wolą.
Dla tych dzieci napisałam ten wierszyk z nadzieją, że go przeczytają.
To o czym piszę w tym wierszu, kiedyś było normalnością i codziennością.
Co musiałoby się stać, żeby współczesne dzieci były wychowywane w duchu wiary, miłości, nadziei i pokory, które to cechy jako jedyne gwarantują człowiekowi osiągnięcie prawdziwego szczęścia na Ziemi?
Czy nadal dziwicie się dlaczego współcześni ludzie są tak nieszczęśliwi?
Wiem, że wielu z Was uśmiechnie się pobłażliwie na ten wierszyk. Ale to są moje najprawdziwsze wspomnienia z dzieciństwa. Biegnąc do szkoły, bawiąc się z rodzeństwem czy chodząc po lesie słyszałam bardzo często słowa, które przytaczam w tym wierszu. 
Dziś mogę powiedzieć, że jestem bardzo szczęśliwa idąc za tym głosem. Mogę płakać, nie spać, nie jeść ale zawsze idę dalej bo mam świadomość, że nigdy nie jestem sama.
Jestem szczęśliwa. Z boską pomocą zawsze odnajdywałam drogę na której jest sama radość.

Przyjdź do mnie...

Przyjdż do mnie dziecię moje,
przyjdź poranną zorzą,
kiedy Niebo i Ziemia
wspólnie życie tworzą.

Idź do okna, wyciągnij 
rączęta wysoko
i zawołaj serdecznie
"kocham Cię głęboko..."

Przyjdź do mnie i w południe
gdy dzwony zabiją,
a ptaszęta ostatnie
krople rosy spiją.

Anioł Pański zaśpiewaj
ze swym przyjacielem.
Śpiewaj dla mnie mój skarbie
nie tylko w niedzielę.

Przyjdź do mnie dziecię moje
gdy wieczór nastanie,
a po trudach dnia tego 
czeka słodkie spanie.

Ptaszki w gniazdach umilkły,
kwiatuszki zasnęły,
slońca resztki promyków
cichość tą musnęły.

Złóż rączki i podziękuj
za mamę i tatę,
siostrzyczkę i braciszka
za przytulną chatę.

Za życie, szczęście, zdrowie
za to co przed tobą...
Przyjdź do mnie dziecię moje,
w Tobie jestem Sobą.



                                                              

poniedziałek, 4 stycznia 2021

Wigilia

 Znów po Świętach nawet już powitaliśmy Nowy Rok.
Chociaż te najpiękniejsze uroczystości w roku mamy już za sobą pozostaly cudowne, rodzinne wspomnienia, miłość i nadzieja na lepsze jutro.
Żyjemy w bardzo niepewnych czasach i moje serce najczęściej zatrważa się o los wnuków najukochańszych..
Dla nich też napisałam ten wierszyk i chociaż starsi zapewne już takich wierszyków nie czytają to do Konstancji na pewno przemówi a może nawet kiedyś go zadeklamuje...???
Myślę, że chętnie powrócicie razem ze mną w ten czarodziejski czas.

                                                                         Wigilia

Patrz Matulu kochana...
pierwsza gwiazdka wstała.
Czy to znak, że do stołów
siądzie Ziemia cała?
Tak mój Jasiu, tak właśnie...
teraz to się stanie.
Ten jedyny raz w roku 
miłość żniwo zgarnie.
We wszystkich domach świata
i wszelkich rodzinach,
na najwyższych wzniesieniach 
i niskich dolinach.
W tym dniu tak wyjątkowym
jedynym wśród roku,
czekamy na Zbawienie
co przyjdzie o zmroku.
Bóg syneczka swojego
z miłości do ludzi,
zsyła na smutną Ziemię
i radość w nas budzi.
Nikt w Dniu tym nadzwyczajnym
złego nie pamięta,
każdy chce jak najpiękniej czcić
Narodzin Święta.
Gwiazdka, którą ujrzałeś
wskazuje dokładnie
miejsce, gdzie w biednej stajni
Jezus Ciebie pragnie.
Już w żłóbeczku, 
niezręcznie z wołami swawoląc
czeka na nasze serca
w sianku się gramoląc.
By oddać cześć maleństwu
i chwałę przybycia,
wychodzimy w Wigilię
z grzechów swych... ukrycia.
Wybaczamy, kochamy
serca się radują
a pieluszki miłości
Dzieciątko spowiją.
Usiądźmy więc najmilsi,
pomódlmy się szczerze.
Wszechmocnemu dziękując
za Syna w ofierze.