piątek, 31 sierpnia 2018

Ech, życie....

Wspomnień c.d.               
Wiersz sprzed dziesięciu lat. Dosięgały mnie wszystkie ludzkie uczucia. Przeżyłam tak wiele, że mogłabym tym obdzielić kilka osób. Jakoś z Bożą pomocą przetrwałam i przetrwam jeszcze długo bo pamiętajcie, co nas nie zabije może nas tylko wzmocnić.
Moje dzieciństwo, środowisko w którym się wychowałam, no i oczywiście dobrzy ludzie zaszczepili we mnie wielką wiarę. Ta wiara właśnie, pozwoliła mi zwyciężyć wszystkie trudy życia i przetrwać.
To właśnie wiara jest moją opoką.

                                                                   Niemoc...

Co za kretyńskie uczucie
władzę nad duszą mą chorą
zaciąga, szczególnie rano
lecz i wieczorną porą.
Tłamsi i męczy mnie bardzo,
często do łez doprowadzi
i chyba nikt już na świecie,
nie umie temu zaradzić.

Gdy życie Twoje niestety,
czasem w gruz skalny się zmieni.
Gdy z Twych życiowych zdobyczy
zostanie kupka kamieni,
przychodzi ONA! - to niemoc...
królowa wszystkich rozbitków.
Siada im rano na karku,
plując do nędznych napitków.

Przywraca często wspomnienia,
czasem zazdrością nas kole.
Wytyka błędy i grzechy,
przez które zjadły nas mole.
Rozdrażnia umysł i serce,
w noc żadną spać nie pozwoli.
Tak Ciebie umie zakręcić,
żeś prędko w ciężkiej niewoli.

Niewolę niemoc ma straszną
i rzadko kto z niej wychodzi.
Tak nieszczęśnika przytłoczy,
że tylko szloch skądś dochodzi.
Ani jedzenia ni picia
w niewoli tej, sam nie weźmiesz.
Tak mija dzień i zmierzch szary,
dopóki jak pies nie szczeźniesz.

I siedzi człowiek w niewoli
własnych rozmyślań i dołów.
I czeka dzień, noc i tydzień,
że znów dziś będzie "big" połów.
Siedzi i czeka samotnie,
niemoc swą władzę rozciąga.
Oczy już na wierzch wylazły,
to niemoc pętlę zaciąga.

Tak łatwo wspomóc biedaka
wystarczy jeden ruch ręką,
ażeby niemoc prysnęła
a szczęście wróciło prędko.
Wystarczy, żeby ktokolwiek
kto widzi niemocy peta,
zerwał je dając nadzieję
ludziom w życiowych odmętach.

Ale czy w życiu tak bywa?
Niestety, to tylko mrzonki.
Pobożne moje życzenia
i nie spełnione paciorki.
Odwrotność marzeń mych często
w życiu niestety góruje.
Zazdrość i pycha tych podłych,
złu często drogę toruje.

Powiedzcie - są przecież ludzie
zwykli, normalni, bez złości.
Powinnam może poszukać
kogoś z walizką miłości.
Zapewne, gdzieś tam jest przecie
ktoś bez złej duszy i serca?
Niechajby dobry był tylko.
Nie chcę kasiory i merca.

A kiedy nikt z Twoich bliskich,
co dumnie zwą się "człowiekiem"
nie przyjdzie Ci dziś z pomocą,
nie powie " dość Twoich cierpień!"
To wtedy spójrz w słońce jasne,
zobaczysz też błękit nieba.
Tam Ojciec Twój! - stamtąd przyjdzie
gdy będzie taka potrzeba.

Zaufaj Bogu i sobie,
odegnaj niemoc i żale
a życie, zaraz Cię rzuci
na morza radosne fale.
Płyń równo, mocno, wytrwale.
Mijaj wiatr, burze i szkwały.
Na koniec stawaj przed Bogiem
dumny, szczęśliwy i cały.


Podobny obraz





Ech, życie.....

Nadal przeszukuję moje zapiski i chociaż niektóre wierszyki rozbawiają mnie do łez to bije z nich moja młodość, ufność i radość życia. Chociaż było bardzo ciężko, zawsze potrafiłam się cieszyć małymi rzeczami. One właśnie ułożyły całkiem spokojną ścieżynę mojego życia, chociaż wokół szalała zawierucha.


                                                              Kolorowa dama

Porannym brzaskiem świat rozbudziła.
Dywanem kwiatów łąki okryła.
Girlandą z rosy przybrała świt.
Czy to jest jawa, czy tylko mit?

Skowronek szary w lazuru dnie,
wygląda niczym motyl we śnie.
Niebiański głosik tak brzęczy, że...
do życia wszystko podnosi się.

Ta piękna dama w kolorach stu
nasz świat wybudza z ciężkiego snu.     
Roznosi zapach tysięcy bzów
i wstawać każe, bez zbędnych słów.

Wieczorem chłodnym, lecz jak przejrzystym
zachodnim wiatrem, powietrzem czystym
na sen spokojny, radosny prosi
i wolę niebios dokoła głosi.

                                                         
 




                                                             


Ech, życie......



Gmerałam dziś znowu w moich szpargałach i znalazłam wiersz, który powstał bardzo dawno temu, kiedy byłam jeszcze młoda i potrafiłam się naprawdę, naprawdę wkurzyć. Uśmiałam się do rozpuku.
Nie powiem wam oczywiście na czyją cześć wysmażyłam ten utwór ale uwierzcie mi ta osoba w pełni na niego zasługiwała. Prawdę mówiąc zasługuje do dziś.......

                                                                   Na dupka

Czy wiesz, kto to jest dupek?
To osioł, któremu...
wydaje się, że jest koniem.
To dureń, który...
nie myśląc... chce być filozofem.
To życiowa niedojda, co
szklanki umyć nie umie
a "wywodami" - chce
zostać pseudo Platonem.
To zero, co nie wie czym jest koło.
To mumia, co nie umie żyć wesoło.
To egoista, co nic nie widzi wkoło.
To zło chodzące.....
Co tydzień mili Państwo
ten umysł wspaniały...
... otwiera nową firmę,
oddając jej czas swój cały,
swoich bliskich (rodziny niestety),
bo przyjaciół gdzieś zgubił
w ferworze podniety.
Firma działa dwie doby,
może trzy w porywach...?
lecz nasz dupek na cześć jej
chwałą się okrywa.
Kiedy firmy, dni chwały
całe trzy przebiegną...
dupek myśli, co teraz...
- będzie tą następną?
Gdy jego horyzonty
myślowe przybledną,
zamawia dużą pizzę
z colą - niemniej wredną.
Przy uczcie tej wytrawnej
i szlachetnych trunkach,
upaja się miernotą
opłakaną w skutkach.
Nic nigdy nie osiągnie,
nic się nie nauczy,
i nawet kiedy zaśnie
o pierdołach mruczy.
Lecz jedną rzecz persona
mogłaby wykładać.
'Egoistykę forte"
pogłębiać i badać.
Może nawet doktorat
ktoś by zań napisał,
on zebrałby honorat
i na zerze zwisał.
Czy ktoś poradę da mi
na taką osobę?
Odwrócić się plecami?
W rękaw chować głowę?

To smutne, lecz tak bywa
wśród ludzi niestety.
W jednym "dupka" odkrywasz
a w innym zalety.

Znalezione obrazy dla zapytania dupek obrazy

wtorek, 21 sierpnia 2018

Moja wieś

Ostatni weekend spędziłam w moim domu rodzinnym, w mojej ukochanej wsi. Wróciły wspomnienia, radość dzieciństwa, bezpieczeństwo.
Ten czas, chociaż tak krótki pozwolił mi siebie odzyskać na nowo. Właśnie tu udało mi się wrócić do moich najintymniejszych sfer, po tym jak w życiowym rozgardiaszu gdzieś się zagubiłam. Jestem jak nowo narodzona i znowu szczęśliwa. Wracajcie do swoich korzeni jak najczęściej proszę, to da wam niewyobrażalne siły do życiowej walki.

                                     Moja wieś


Wsi moja najdroższa, moja ukochana.
Całe moje dzieciństwo, młodość
wiek dojrzały.
Cały czas jestem tobą... oczarowana.

Zmieniasz się nieustannie, dojrzewasz jak ja
niepowstrzymanie, od początku,
coraz od nowa.
Lecz dusza twoja, niczym niezmieniona trwa.

Ten niepowtarzalny, słodki zapach i smak,
rozbudza zmysły i tęsknoty,
ukryte sny.
Otuchą śpiewa tu każdy liść i każdy ptak.

Witam się z braćmi moimi i siostrami.
Klony to, olchy, buki, dęby,
stare sosny.
W upragnionym uścisku splatam się z brzozami.

Chłodzę się w potoku co skalny smak niesie.
Nogi z rybkami wykonują
radosny tan.
Szczęśliwy śmiech echem, niesie się po lesie.

Mogłabym tak tu zostać na zawsze, kiedy...
do wegetacji wracać trzeba,
do przetrwania.
Do zagmatwanej, złej wielkomiejskiej biedy.



















środa, 15 sierpnia 2018

Kwiaty

Chyba jeszcze nigdy nie pisałam tu o moich ukochanych kwiatach. Poznaliście mnie już na tyle, że pewnie bez problemu odgadujecie jakie to kwiaty. Oczywiście róże, róże i jeszcze raz róże. Kocham bardzo wszystkie kwiaty ale róże są tak wyjątkowe, że patrząc na nie od razu unoszę się gdzieś ponad wymiar ziemski a marzenia natychmiast zasłaniają codzienność. Róże mają w sobie tyle doskonałości, że bardzo często kojarzę je z czymś ponadwymiarowym. Z czymś czego nie ogarniam ale ich widok, myśli o różach zawsze są proste, uczciwe, wyważone i doskonałe. Gdybym miała więcej wolnego czasu (ale ja się doczekam), patrzyłabym na róże godzinami, zgłębiając ich metafizyczne walory, których pewnie i tak nigdy nie rozszyfruję. Najprościej mówiąc, kocham, uwielbiam, przepadam za różami.... i tyle.


                                                                          RÓŻA

Czterdzieści milionów lat temu
ozdobiła szatę planety.
Swoje piękno z węgla i krzemu
zaczerpnęła, licując grzbiety.

Spowiła glob pachnącym płaszczem,
północne wybierając strefy.
Pokonała knieje i chaszcze
naziemne rzeźbiąc reliefy.

W Sumerze i w Chinach, niedawno
ledwie pięć tysięcy lat temu.
Człowiek jej postacią powabną
zachwycił się, ku szczęściu swojemu.

Powstały wspaniałe rosaria,
odmiany kształtować poczęto.
Miliony lat żyła jak parias,
teraz zagrażała diamentom.

Zdobiła największych mocarzy,
jej płatki okryły świat cały.
Leczyła lud słaby, włodarzy
jej zapach uzdrawiał, wspaniały.

Plan Heliogabala był straszny.
Na snu bajkowego krawędzi,
płatkami róż, śmiechem rubasznym
pogrzebał przyjaciół, nie szczędził.

Znaczyła przez wieki tak wiele,
że trudno ogarnąć symbole.
Jej piękno na sercu i ciele
rzezano, by grała swe role.

Niezwykła i niepowtarzalna,
jedyna w ogromie piękności.
Nieprzemijająca, astralna
nadzwyczajna w swojej nagości.

Dla mnie jest symbolem tęsknoty,
nieuchwytności, teokrazji.
Utopią pośród codzienności.
Tworem Actus Purus - fantazji.

Znalezione obrazy dla zapytania róże obrazy do pobrania

wtorek, 14 sierpnia 2018

Zwierzęta

Jak sądzicie, czy psy to rozumne stworzenia? Kościół twierdzi, że nie. Większość ludzi też uważa, że żadne zwierzęta nie myślą, nie czują i właściwie nadają się tylko do zabijania. Zastanawialiście się kiedyś nad tym. Podzielę się z Wami moimi obserwacjami i przemyśleniami. Moim skromnym zdaniem nie ma człowieka na świecie, który potrafiłby tak szybko i tak trafnie myśleć, oceniać sytuację, dokonywać analizy i błyskawicznie wybierać, często pomiędzy życiem a śmiercią. Niech więc nikt mi nie mówi, że zwierzę nie myśli i nie czuje. Przykładem niech więc będzie pies.

                                       
                                                                 Intelekt psa

Co myśli pies, gdy chcesz go pogłaskać?
Zaryzykować czy ugryźć?
Jeśli nie spróbuję, nie dowiem się.
Jeśli ugryzę, wszystko przekreślę.
Co z sobą niesie ten człowiek?
Przyjaźń czy unicestwienie?
Jego zęby w uśmiechu jaśnieją,
ale aura ciała jest ciemna,
a może tak mi się tylko wydaje?
Może jego ciemne ubranie przysłoniło aurę?
Pomacham ogonkiem na dobry znak.
Podejdę..., nie...., coś mnie odpycha...
O Boże, jego ręce są czerwone!
Wyczuwam zapach jego potu.
On się denerwuje..., i ten dziwny grymas.....?
- No, chodź piesku, chodź bliżej.....
A oczy! Czemu jego źrenice tak się zwęziły,
jakby chciał mnie przytrzymać???
O, jak dobrze, ktoś nadchodzi.
Chociaż nie uśmiecha się, jest inny.
Jego ciemne ubranie nie kryje promieni,
które okalają całe ciało.
Jego ręce są zmęczone,ale spokojne.
Jego pot ma zapach pracy, a nie stresu.
Nie pieści mnie słowami, ale krzyczy:
- Gdzie się psino włóczysz?
- Wracaj do domu!
To nie jest mój Pan!
Dlaczego się go nie boję?
Powinienem zareagować na krzyk,
a jednak się nie boję.
Podbiegam i ocieram się bezpiecznie
o jego buty i nogawki.
Z oddali dobiega donośny głos:
- Trzymaj tego kundla!
- Tu nie ma miejsca dla niego!
Znad nogawek słyszę spokojne słowa:
- To mój pies!
- Zostaw go!
Podobny obraz

poniedziałek, 13 sierpnia 2018

Las

Las, to miejsce z którym mam najpiękniejsze i najbardziej intymne wspomnienia. Wciąż mi mało tego miejsca, tym bardziej że teraz mam go raz na jakiś czas. Jeżeli tylko uda mi się w nim pobyć, muszę coś wtedy napisać.


                                                        Hierarchia istnienia

Wysokie świerki i potężne dęby,
powalone sosny i zerżnięte buki.
Rośniecie dla życia, dla ludzi, poręby
dla mchu, ściółki... Ojce, dziadowie i wnuki.

Dajecie swe ciała na ludzki pożytek.
Na graty, na opał, rozrzutkę i papier.
Nie boli was ciągły w gęstwinach ubytek,
gdy siecze wciąż piła człowieka jak rapier.

Znów dzieci i wnuki odrodzą polany
a ściółka przydusi zielone trawniki.
Odżyje w niej istność, wycięta z ojcami.
Mchy, liście, gałęzie uwolnią chochliki.

Te zaś z własnym wdziękiem, rozbudzą istnienia.
Sprowadzą chrabąszcze, jaszczurki i ptaki.
Posieją zawilce, przywrócą wspomnienia,
posadzą rząd krzewów, przyfruną błotniaki.

Tak życie trwa w lesie, wśród roślin i zwierząt,
wśród ludzi na całej planecie się kręci.
Początek i koniec to krańce wszystkiego
świat "niczym" - niestety, zbyt często nas nęci.
Znalezione obrazy dla zapytania obrazy lasu

sobota, 11 sierpnia 2018

Powrót...

Dzięki wspaniałomyślności dobrych ludzi, miałam możliwość pobycia kilku dni w moich ukochanych górach. Lasy, cudowne widoki, poranna rosa i chodzenie boso przywróciły mnie troszeczkę do rzeczywistości. Usłyszałam wreszcie, tam właśnie ciche skomlenie mojej kobiecej natury, którą ostatnio dość mocno skrzywdziłam, upokorzyłam, ośmieszyłam i wcisnęłam w najgłębszy zakamarek mojego jestestwa. A ona..., cichutko woła do mnie przez cały czas:
- nie rób tego ze mną!
- zasługuję na coś więcej niż taką namiastkę!
- obudź się wreszcie!
- doceń się i uwolnij!
- to co robisz jest złe i chore!

USŁYSZAŁAM........    To jest moje pierwsze zwycięstwo!


                                                      Wymyślone serce

W obcym miejscu, a jak w domu.
W obcym domu, a jak w rodzinie.
Czułki dotykają życia,
nogi biegną po połoninie.
Wszystko jest, jak być powinno,
nie ma tylko najważniejszego.
Próbuję serce odnaleźć... 
mojego ukochanego.
Stoi ktoś w słońca promieniach
- to miły mój! Jego poznaję!
Podchodzę, przytulam mocno
nie...., to nie on jest. Tak się wydaje.......
Szukam serduszka wśród gąszczy,
w poszyciu leśnym, w konarach.
Gdzie moje szczęście odeszło.....?
Jest świerszcza cykaniem w legarach.
Szukałam dzień i noc całą,
zbierając twe dary mateńko,
aż kiedy z lasu wróciłam....
nieznane mi wyszło serdeńko.
Malutka żabka wesoła
pod bramą merdając ogonkiem,
witała mnie tak serdecznie....,
obcą jej duszę, miłości początkiem.
Szukałam serca....?   Znalazłam.
Czy ważne do kogo należy???
Uczę się Panie pokory.
Prowadź mnie w bramę Twej wieży.


Podobny obraz