Wiersz powstał jakiś czas po "Dotknij mnie" i jest jakby moimi ulotnymi marzeniami, które nie zawsze nadają się do realizacji w wymiarze materialnym.
Ale gdyby nie marzenia, cóż wznosiło by nas na międzyplanetarne wyżyny??? Zatem.........
Przytul mnie
Przytul mnie
miłością,
przytul mnie
radością.
Przytul serca
drżeniem,
przytul
uniesieniem.
Pokaż mleczną
drogę,
gwiazd obcych
urodę.
Słońca promyk
złoty
i księżyca dotyk.
Zabierz mnie
w przestworza,
na bezkresne
morza,
nieba,
oceany.
Zabierz mnie
kochany.
Porzuć swiat
bez serca.
Oddaj cash
i merca.
Zanieś na
wyżyny,
bajecznej
krainy.
Zabierz głosy
ptaków,
z barw motyli
latem
uszyj suknię
zwiewną,
na podróż
podniebną.
Nie zapomnij
zabrać,
świętojańskie
swiatła.
Wszystkie barwy
tęczy,
nocny zapach
gąszczy.
Na mgielnym
dywanie,
popłyniemy
sami.
W miłosnej
krainie,
w powietrza
muślinie.
Przytul mnie
Witam bardzo serdecznie wszystkich, którzy zechcieli odwiedzić mojego bloga! Myślę, że po jakimś czasie będziecie mogli znaleźć tu coś dla siebie. Chcecie zostawić komentarz, śmiało..., skoro tu wszedłeś, czuj się jak u siebie. Nie zawsze mam czas żeby Wam odpowiedzieć, ale kiedyś na pewno odpowiem.
niedziela, 18 marca 2018
Ech, życie........
Kiedyś, ale nie tak dawno napisałam wierszyk dla kogoś, kto był (tak mi się przynajmniej wydawało) bardzo nieśmiały. Myślałam wtedy, że ja jestem dużo odważniejsza.
Minął jakiś czas i role się odwróciły. Ta bojaźliwa osoba, okazała się wcale nie taka lękliwa jak mi się wydawało, mało tego doprowadził do tego, że to ja teraz jestem maksymalnie zahukana i onieśmielona. Boję się swoich zachowań, wciąż się zastanawiam co źle robię.
Wychodzi na to, że nie warto wyrywać się, pomagać i dawać więcej niż powinniśmy. Każdy z nas ma swoje kwestie w życiu i nikt ich za niego nie zrobi, ani nie wypowie.
Często jest to nawet źle odbierane i zamiast pomóc, możemy sobie narobić kłopotu.
Wiersz był dla kogoś, dzisiaj dedykuję go sobie. Może mnie troszeczkę odblokuje.
Dotknij mnie
Patrzysz na mnie tajemniczo
- niespokojnie
- pokutniczo.
Czyżbyś chciał mi coś powiedzieć?
Jak się niby...
mam dowiedzieć?
Jak mam poznać, co w szarości
twoich oczu
jest zachwytem?
Skąd mam wiedzieć, czy w dworskości
twojej ból,
czy radość skryte?
Więc po prostu, dotknij tylko
mojej ręki,
moich włosów.
Popatrz głębiej w oczy smutne
i posłuchaj
łez odgłosu.
Nie badź taki tajemniczy,
wciąż z rezerwą,
zasadniczy.
Tak niewiele pragnę dostać.
Trochę ciepła,
ludzką postać.
Tak bym chciała, czuć codziennie
dotyk twoich
ciepłych dłoni.
Strach zostałby już wspomnieniem,
a mój rycerz
by mnie chronił.
Proszę! Dotknij mego serca,
moich dłoni,
ust i oczu.
Dotknij zmysłów co zasnęły.
Tętno skroni
mojej poczuj.
Minął jakiś czas i role się odwróciły. Ta bojaźliwa osoba, okazała się wcale nie taka lękliwa jak mi się wydawało, mało tego doprowadził do tego, że to ja teraz jestem maksymalnie zahukana i onieśmielona. Boję się swoich zachowań, wciąż się zastanawiam co źle robię.
Wychodzi na to, że nie warto wyrywać się, pomagać i dawać więcej niż powinniśmy. Każdy z nas ma swoje kwestie w życiu i nikt ich za niego nie zrobi, ani nie wypowie.
Często jest to nawet źle odbierane i zamiast pomóc, możemy sobie narobić kłopotu.
Wiersz był dla kogoś, dzisiaj dedykuję go sobie. Może mnie troszeczkę odblokuje.
Dotknij mnie
Patrzysz na mnie tajemniczo
- niespokojnie
- pokutniczo.
Czyżbyś chciał mi coś powiedzieć?
Jak się niby...
mam dowiedzieć?
Jak mam poznać, co w szarości
twoich oczu
jest zachwytem?
Skąd mam wiedzieć, czy w dworskości
twojej ból,
czy radość skryte?
Więc po prostu, dotknij tylko
mojej ręki,
moich włosów.
Popatrz głębiej w oczy smutne
i posłuchaj
łez odgłosu.
Nie badź taki tajemniczy,
wciąż z rezerwą,
zasadniczy.
Tak niewiele pragnę dostać.
Trochę ciepła,
ludzką postać.
Tak bym chciała, czuć codziennie
dotyk twoich
ciepłych dłoni.
Strach zostałby już wspomnieniem,
a mój rycerz
by mnie chronił.
Proszę! Dotknij mego serca,
moich dłoni,
ust i oczu.
Dotknij zmysłów co zasnęły.
Tętno skroni
mojej poczuj.
czwartek, 8 marca 2018
Dzień Kobiet
Kochane dziewczyny!
Życzę Wam, żeby ten dzień był wspaniały a wszystkie dni przez cały rok niczym się od niego nie różniły. Żebyście zawsze były uśmiechnięte, wypoczęte, zdrowe i szczęśliwe.
Pamiętajcie , że każda z Was jest wyjątkowa i jedyna w swoim rodzaju. Nie zapominajcie o tym.
Dzień Kobiet
Jaki piękny dzisiaj ranek,
złote słońce wcześnie wstało.
Zapach ziemi mocny czuję,
kolor nieba lazurowy,
pieszczotliwy, ciepły wietrzyk
wczesną wiosną dziś powiało.
Taki dzień jest jak kobieta
piękny, czysty, wyjątkowy.
Razem z nimi dzień świętuje
Matka Ziemia i Natura.
Wszystko szczęściem ogarnięte,
kolorowy zawrót głowy.
Kobieta jak słońce jasne,
życie może rozpromienić.
Z jej zapachem ciężko zasnąć,
niczym wiatr przemyka obok,
śmiech perlisty ciągle dźwięczy,
lubi też się zarumienić.
Piękny dzień i piękne święto.
Oby cały rok tak było.
Życzę Paniom dni beztroskich,
szczęścia i spełnienia marzeń.
Witalności dlugie lata,
by wspaniale Wam się żyło.
Życzę Wam, żeby ten dzień był wspaniały a wszystkie dni przez cały rok niczym się od niego nie różniły. Żebyście zawsze były uśmiechnięte, wypoczęte, zdrowe i szczęśliwe.
Pamiętajcie , że każda z Was jest wyjątkowa i jedyna w swoim rodzaju. Nie zapominajcie o tym.
Dzień Kobiet
Jaki piękny dzisiaj ranek,
złote słońce wcześnie wstało.
Zapach ziemi mocny czuję,
kolor nieba lazurowy,
pieszczotliwy, ciepły wietrzyk
wczesną wiosną dziś powiało.
Taki dzień jest jak kobieta
piękny, czysty, wyjątkowy.
Razem z nimi dzień świętuje
Matka Ziemia i Natura.
Wszystko szczęściem ogarnięte,
kolorowy zawrót głowy.
Kobieta jak słońce jasne,
życie może rozpromienić.
Z jej zapachem ciężko zasnąć,
niczym wiatr przemyka obok,
śmiech perlisty ciągle dźwięczy,
lubi też się zarumienić.
Piękny dzień i piękne święto.
Oby cały rok tak było.
Życzę Paniom dni beztroskich,
szczęścia i spełnienia marzeń.
Witalności dlugie lata,
by wspaniale Wam się żyło.
wtorek, 6 marca 2018
Przebaczanie
"To myśli są tym, co szczęśliwie lub nieszczęśliwie układa człowiekowi życie." Marek Aureliusz
Nasze myśli i tylko one decydują o tym, kim i czym jesteśmy, jak wyglądamy i czy jesteśmy szczęśliwi.
Nasza powłoka ziemska wygląda tak, jakiego materiału użyliśmy i używamy do jej budowy, zaś jej postawę i zachowania kształtują nasze myśli i cele.
"Albowiem taki jest człowiek, jakie myśli w jego sercu."
Cierpliwość, miłość, dobroć, uczynność, mądrość i zrozumienie, szczęście i radość - to cechy, które nie starzeją się nigdy. One też utrzymują nasze ciała w wiecznej młodości.
Trwogi, strachy i lęki niszczą nasze szczęśliwe dusze, wyzwalając w nich niepokoje, złość, mściwość i odwet, najczęściej niczym nieuzasadnione.
Już Hiob powiedział "Czego lękałem się najbardziej, spotkało mnie."
Może warto by pomyśleć, jaki ja jestem? Czy moje zachowania nie prowadzą mnie do upadku?
Jeżeli świadomie kogoś krzywdzisz, tak naprawdę krzywdzisz samego siebie. Obarczanie swojego sumienia jakimkolwiek grzechem przeciwko bliźniemu swojemu, to jak wszczepienie do organizmu wirusa, który rozwijając się powoli z każdym dniem będzie cię zabijał.
Od takich ludzi coś nas odpycha, boimy się ich. Musimy się liczyć z tym, że takie zachowania z ich strony będą się powtarzać i chociaż je wybaczymy, nie unikniemy niestety pierwszego odczucia bólu i upokorzenia. Na pewno są to ludzie słabi, nie umiejący radzić sobie z emocjami a ich sumienia są już nadgryzione tą groźną chorobą, która wcześniej czy później rozwinie się i zniszczy ich ciała.
Jestem człowiekiem takim samym jak wszyscy i powodują mną takie same zachowania jak innymi.
Pracuję nad sobą od lat i wiem, że jestem coraz bliżej Boga, coraz blizej siebie. Czasem, żeby coś dobrze usłyszeć, muszę to napisać.
W każdej sekundzie naszego życia możemy wszystko zmienić, zaś moc naszych myśli jest tak wielka, że każdą chorobę duszy czy ciała możemy sami wyleczyć.
I jeszcze taka dygresja:
Nigdy człowiek uczciwy nie posądzi drugiego o kradzież, ale zawsze zrobi to złodziej.
Współczesne wartości
Krętanina, zakłamanie
coraz częściej nas dotyka.
Dwulicowość bez hamulców
barier mało napotyka.
Łgarstwo i mistyfikacja,
porządane dzisiaj wręcz są.
Każda duża korporacja
przypadłość opłaca taką.
Obmowa, zuchwalstwo, podstęp
torują krętackie drogi.
Nie czuje nikt z nich jak rozstęp
w duszy, pojawia się srogi.
Jak to wszystko przyprawimy
szczyptą pychy i zazdrości,
to niechybnie przypłacimy
stratą szczęścia i miłości.
A gdy złość zarządzać zacznie
twoim dniem i cichą nocą,
w tym dniu serce cicho zgaśnie
a wirusy się okocą.
Wszystko to czlowiek zawdzięcza
pysze i chęci rządzenia.
Posiadania cel dołącza
chorobliwa chęć dręczenia.
Odpłacanie, dokuczanie
porachunki, zemsta sroga.
Daj ci człeku doczekania
łaski i litości Boga.
Nasze myśli i tylko one decydują o tym, kim i czym jesteśmy, jak wyglądamy i czy jesteśmy szczęśliwi.
Nasza powłoka ziemska wygląda tak, jakiego materiału użyliśmy i używamy do jej budowy, zaś jej postawę i zachowania kształtują nasze myśli i cele.
"Albowiem taki jest człowiek, jakie myśli w jego sercu."
Cierpliwość, miłość, dobroć, uczynność, mądrość i zrozumienie, szczęście i radość - to cechy, które nie starzeją się nigdy. One też utrzymują nasze ciała w wiecznej młodości.
Trwogi, strachy i lęki niszczą nasze szczęśliwe dusze, wyzwalając w nich niepokoje, złość, mściwość i odwet, najczęściej niczym nieuzasadnione.
Już Hiob powiedział "Czego lękałem się najbardziej, spotkało mnie."
Może warto by pomyśleć, jaki ja jestem? Czy moje zachowania nie prowadzą mnie do upadku?
Jeżeli świadomie kogoś krzywdzisz, tak naprawdę krzywdzisz samego siebie. Obarczanie swojego sumienia jakimkolwiek grzechem przeciwko bliźniemu swojemu, to jak wszczepienie do organizmu wirusa, który rozwijając się powoli z każdym dniem będzie cię zabijał.
Od takich ludzi coś nas odpycha, boimy się ich. Musimy się liczyć z tym, że takie zachowania z ich strony będą się powtarzać i chociaż je wybaczymy, nie unikniemy niestety pierwszego odczucia bólu i upokorzenia. Na pewno są to ludzie słabi, nie umiejący radzić sobie z emocjami a ich sumienia są już nadgryzione tą groźną chorobą, która wcześniej czy później rozwinie się i zniszczy ich ciała.
Jestem człowiekiem takim samym jak wszyscy i powodują mną takie same zachowania jak innymi.
Pracuję nad sobą od lat i wiem, że jestem coraz bliżej Boga, coraz blizej siebie. Czasem, żeby coś dobrze usłyszeć, muszę to napisać.
W każdej sekundzie naszego życia możemy wszystko zmienić, zaś moc naszych myśli jest tak wielka, że każdą chorobę duszy czy ciała możemy sami wyleczyć.
I jeszcze taka dygresja:
Nigdy człowiek uczciwy nie posądzi drugiego o kradzież, ale zawsze zrobi to złodziej.
Współczesne wartości
Krętanina, zakłamanie
coraz częściej nas dotyka.
Dwulicowość bez hamulców
barier mało napotyka.
Łgarstwo i mistyfikacja,
porządane dzisiaj wręcz są.
Każda duża korporacja
przypadłość opłaca taką.
Obmowa, zuchwalstwo, podstęp
torują krętackie drogi.
Nie czuje nikt z nich jak rozstęp
w duszy, pojawia się srogi.
Jak to wszystko przyprawimy
szczyptą pychy i zazdrości,
to niechybnie przypłacimy
stratą szczęścia i miłości.
A gdy złość zarządzać zacznie
twoim dniem i cichą nocą,
w tym dniu serce cicho zgaśnie
a wirusy się okocą.
Wszystko to czlowiek zawdzięcza
pysze i chęci rządzenia.
Posiadania cel dołącza
chorobliwa chęć dręczenia.
Odpłacanie, dokuczanie
porachunki, zemsta sroga.
Daj ci człeku doczekania
łaski i litości Boga.
poniedziałek, 5 marca 2018
Realne marzenia c.d.....
Coś bardzo się rozmarzyłam tego przedwiośnia. Strach pomyśleć co będzie na wiosnę, zaczynam się bać sama siebie.......
Dzisiaj na tapecie miłość. Uczucie nie do końca zbadane, choć tak bardzo powszechne.
A co ja myślę o miłości, poczytajcie ...
Miłość
Jak cudownie to słowo wybrzmiewa,
jak unosi się, sięga do chmur.
W duszy pląsa i tańczy, z nią śpiewa
rodzi nowy, wspaniały z snów twór.
Brzmi tak miło, jak płomień, namietność
jak intymność, sentyment i żar.
Wybujała, kosmiczna zmysłowość
porządanie, uległość i czar.
Ukochany, jedyny, najdroższy
wciąż brakuje mi, mało mam słów.
Mój przyjaciel, wybranek najmilszy
gości zawsze w arkanach mych snów.
Słońce świeci jak uśmiech na niebie,
feblik jakiś ogarnia mnie znowu.
Biegnę z Tobą, przy Tobie, do Ciebie
ufam Tobie i Twojemu słowu.
Robię wszystko i nic, jestem w niebie
sensualizm dyktuje mi dzień.
Usta znów wyciskają na szybie
pocałunek. Czy Ty to? Czy cień?
To uczucie jest nieodgadnione,
ze wszechmiar tajemne i święte.
Ezoteryczne, nieprzeniknione
choć pożądane, zawiłe i kręte.
Dzisiaj na tapecie miłość. Uczucie nie do końca zbadane, choć tak bardzo powszechne.
A co ja myślę o miłości, poczytajcie ...
Miłość
Jak cudownie to słowo wybrzmiewa,
jak unosi się, sięga do chmur.
W duszy pląsa i tańczy, z nią śpiewa
rodzi nowy, wspaniały z snów twór.
Brzmi tak miło, jak płomień, namietność
jak intymność, sentyment i żar.
Wybujała, kosmiczna zmysłowość
porządanie, uległość i czar.
Ukochany, jedyny, najdroższy
wciąż brakuje mi, mało mam słów.
Mój przyjaciel, wybranek najmilszy
gości zawsze w arkanach mych snów.
Słońce świeci jak uśmiech na niebie,
feblik jakiś ogarnia mnie znowu.
Biegnę z Tobą, przy Tobie, do Ciebie
ufam Tobie i Twojemu słowu.
Robię wszystko i nic, jestem w niebie
sensualizm dyktuje mi dzień.
Usta znów wyciskają na szybie
pocałunek. Czy Ty to? Czy cień?
To uczucie jest nieodgadnione,
ze wszechmiar tajemne i święte.
Ezoteryczne, nieprzeniknione
choć pożądane, zawiłe i kręte.
sobota, 3 marca 2018
Realne marzenia
Wiem, że ten wierszyk rozśmieszy was do łez, ale to też będą bardzo pozytywne i dopingujące zachowania. Pośmiejmy się więc razem z moich marzeń, które na pewno się spełnią - to wam przyrzekam. Gdyby nie marzenia, bylibyśmy bardzo ubodzy i nieszczęśliwi. Im bardziej zwariowane marzenia, tym większe szanse na ich spełnienie. Najważniejsze mieć cel a to już jest połowa sukcesu. Ja swój cel mam bardzo wyraźnie zarysowany i dlatego jestem tak pewna, że wszystkie moje marzenia zrealizuję i będzie dokładnie tak jak napisałam. Wam natomiast życzę w tym nowym roku marzeń, wyobrażeń i bujania w obłokach dotąd, aż natraficie tam na coś co będzie sensem waszego życia. Powodzenia!
Nowe życie
Na nowy rok, na barani skok - przybyło dnia.
Co przyniesie ten, wyczekany rok.
Czekałam na niego pół wieku.
Niejeden mi powie: "człowieku,
czy ty aby dobrze masz w głowie?"
Ja na to uśmiechem odpowiem
i sercu podleję oliwy.
Ja wiem! - ten będzie szczęśliwy
co zacznę z nim drugie półwiecze.
I nie śmiej się dobry człowiecze
z tej wiary i chęci istnienia,
bo żyłam do dziś od niechcenia.
Robiłam co ludzie kazali,
robiłam to na co czekali.
Spełniałam ich wszystkie zachcianki,
przeżyłam partnerów zamianki,
spełniłam matczyne przypisy,
rodziłam maleńkie bobasy.
Karmiłam, poiłam, niańczyłam.
Kochałam, wielbiłam, nie spałam.
Bóg pomógł mi dzieła dopełnić,
jak ojciec swą rolę wypełnił
i cztery wspaniałe istnienia,
odeszły już w świat do spełnienia.
Ja rodzę się dzisiaj na nowo
na drugie półwiecze. Czy znowu
odnajdę swój cel i wypełnię,
przez Boga złożone nadzieje?
Marzenia na przyszłość mam wielkie.
Apetyt na sztukę i wszelkie
związane z kulturą przygody.
Na życia mojego czas nowy,
przełomem rok zatem ten będzie.
Przyniesie odmianę i wszędzie,
na każdym życiowym odcinku,
zasieję ziarenka jaślinku.
To piękna i trwała roślina,
nie dziwny jej mróz ani zima.
Jest twarda, odporna, cierpliwa
- najwyższe gór szczyty zdobywa.
Mój herb z niej od dzisiaj uczynię,
nieznana się światu wyłonię,
jak zawsze wytrwały jaślinek,
zdobędę Olimpu krainę.
Pół wieku spędziłam biadoląc......
to drugie przeżyję weseląc......
Pół wieku już byłam służącą,
to drugie matroną kwitnącą.
Los rzuci mi gwiazdy pod nogi,
przekroczę najwyższe ziem progi.
Dostanę światowe laury
i dopną mi szczytne gipiury.
Szczęśliwa, spełniona - przeżyję,
następnych lat długich pięćdziesiąt.
Z radości, ze szczęścia utyję
i mogę w zaświaty się przesiąść.
Nowe życie
Na nowy rok, na barani skok - przybyło dnia.
Co przyniesie ten, wyczekany rok.
Czekałam na niego pół wieku.
Niejeden mi powie: "człowieku,
czy ty aby dobrze masz w głowie?"
Ja na to uśmiechem odpowiem
i sercu podleję oliwy.
Ja wiem! - ten będzie szczęśliwy
co zacznę z nim drugie półwiecze.
I nie śmiej się dobry człowiecze
z tej wiary i chęci istnienia,
bo żyłam do dziś od niechcenia.
Robiłam co ludzie kazali,
robiłam to na co czekali.
Spełniałam ich wszystkie zachcianki,
przeżyłam partnerów zamianki,
spełniłam matczyne przypisy,
rodziłam maleńkie bobasy.
Karmiłam, poiłam, niańczyłam.
Kochałam, wielbiłam, nie spałam.
Bóg pomógł mi dzieła dopełnić,
jak ojciec swą rolę wypełnił
i cztery wspaniałe istnienia,
odeszły już w świat do spełnienia.
Ja rodzę się dzisiaj na nowo
na drugie półwiecze. Czy znowu
odnajdę swój cel i wypełnię,
przez Boga złożone nadzieje?
Marzenia na przyszłość mam wielkie.
Apetyt na sztukę i wszelkie
związane z kulturą przygody.
Na życia mojego czas nowy,
przełomem rok zatem ten będzie.
Przyniesie odmianę i wszędzie,
na każdym życiowym odcinku,
zasieję ziarenka jaślinku.
To piękna i trwała roślina,
nie dziwny jej mróz ani zima.
Jest twarda, odporna, cierpliwa
- najwyższe gór szczyty zdobywa.
Mój herb z niej od dzisiaj uczynię,
nieznana się światu wyłonię,
jak zawsze wytrwały jaślinek,
zdobędę Olimpu krainę.
Pół wieku spędziłam biadoląc......
to drugie przeżyję weseląc......
Pół wieku już byłam służącą,
to drugie matroną kwitnącą.
Los rzuci mi gwiazdy pod nogi,
przekroczę najwyższe ziem progi.
Dostanę światowe laury
i dopną mi szczytne gipiury.
Szczęśliwa, spełniona - przeżyję,
następnych lat długich pięćdziesiąt.
Z radości, ze szczęścia utyję
i mogę w zaświaty się przesiąść.
piątek, 2 marca 2018
Nuuuuudyyyyy.......
Wiecie co, nudzę się. Tak normalnie, zwyczajnie nudzę się. Całe moje życie było nieustającą gonitwą i teraz kiedy wreszcie mam trochę więcej czasu, ja się nudzę!!!!! Muszę szybko coś wymyślić, a póki co poczytajcie trochę mojego biadolenia.
Nuda
Nie lubię nudy!
Nie lubię się nudzić!
Ja się nuuudzę.........
Nie cierpię tej cholernej nudy!
Nie umiem się nudzić.
Nie chcę się nudzić.
Nie potrafię się zanudzać.....
Nuda jest głupia,
nuda jest zła.
Nuda niech idzie
pod dywan spać.
Nuda nas męczy,
nuda się śni.
Nudne wieczory
i nudne dni.
Nuda w wakacje
i urlop nudny.
Nudne weekendy,
niedzielne nudy.
A może z wiosną nuda odejdzie?
A może z wiosną nuda mi przejdzie?
A może, może..... w wiosenny maj
może....., zakocham się........?! Bay, bay......
Nuda
Nie lubię nudy!
Nie lubię się nudzić!
Ja się nuuudzę.........
Nie cierpię tej cholernej nudy!
Nie umiem się nudzić.
Nie chcę się nudzić.
Nie potrafię się zanudzać.....
Nuda jest głupia,
nuda jest zła.
Nuda niech idzie
pod dywan spać.
Nuda nas męczy,
nuda się śni.
Nudne wieczory
i nudne dni.
Nuda w wakacje
i urlop nudny.
Nudne weekendy,
niedzielne nudy.
A może z wiosną nuda odejdzie?
A może z wiosną nuda mi przejdzie?
A może, może..... w wiosenny maj
może....., zakocham się........?! Bay, bay......
Powroty
Wszystko, zawsze powraca. Wszystko się odradza. Życie na ziemi jest zamkniętym systemem, który się kończy i jak Feniks z popiołów natychmiast odradza. To zamknięte koło, gdzie koniec jest początkiem dotyczy dokładnie każdego wydanego przez ziemię plonu. My także jesteśmy plonem naszej planety i podobnie jak zwierzęta i rośliny, mamy swoje odrodzenia kilkadziesiąt razy w ciągu naszego życia, a kiedy umieramy też rodzimy się do nowego życia - tylko gdzie indziej. Wiosna jest właśnie tym okresem najintensywniejszego odradzania się. Lato okresem pełnego rozkwitu. Jesień czasem zbiorów owoców, a zima okresem wyczekiwania na przejście do nowego życia. To bardzo piękne i optymistyczne. Mogę tylko schylić głowę przed geniuszem, który to wszystko zaplanował i dziękować mu, że pozwolono mi tu żyć i być bardzo szczęśliwą.
Powroty
Zimowe drzewa, czarne i brzydkie
- martwe świadectwa upływu czasu.
Lecz nawet takie, okryte śniegiem
są piękną bazą nowego lasu.
To co się kończy - dla naszych oczu
nie znika przecież, ani odchodzi.
Będzie podstawą nowego życia,
ono z minionych bytów się rodzi.
Piękna jest wiosna - życie w zarodku.
Lato rozkwitja feerią istnień.
Choć jesień, zima - to czas upadku,
jest porą mocy, zalążków kwitnień.
Powroty
Zimowe drzewa, czarne i brzydkie
- martwe świadectwa upływu czasu.
Lecz nawet takie, okryte śniegiem
są piękną bazą nowego lasu.
To co się kończy - dla naszych oczu
nie znika przecież, ani odchodzi.
Będzie podstawą nowego życia,
ono z minionych bytów się rodzi.
Piękna jest wiosna - życie w zarodku.
Lato rozkwitja feerią istnień.
Choć jesień, zima - to czas upadku,
jest porą mocy, zalążków kwitnień.
czwartek, 1 marca 2018
Luty
Od tygodnia o niczym innym nie słychać, tylko o tym wielkim nieszczęściu jakie nas spotkało czyli......, o mrozach powyżej 10-u stopni. No rzeczywiście, dla dzisiejszego rozpieszczonego świata to może być dość duży problem. Mrozy będą się utrzymywały do około dwóch tygodni, więc może jakoś wytrzymamy. Wystarczy pomyśleć, że mróz ma także swoje zalety i dobre znaczenie dla przyrody no i o tym, że podczas mroźnych dni z reguły świeci słońce, wystawiajmy się więc na niego bo z mrozem też można się zaprzyjaźnić.
Mroźny luty
Jeszcze mróz sroży, oszronione siwe wąsy,
które bezwolnie rozpływają się w uśmiechu.
Tak to gorące wiosenne promienie, pąsy
pierwsze, na twarzach ludzi malują w pośpiechu.
Dziadek mróz rozsierdził się jasnym, mocnym słońcem.
To jego czas jest jeszcze, nie odda lutego.
Kożuch już rozpiął zmęczony, blasku gorącem
" poczekaj ziółko" - burknął, poznasz mnie starego.
Zmrożę wszystkie kałuże
wczesne trawy
jeziora.
Oczka wodne, sadzawki
zalewiska
bajora.
Pomaluję na szybach
najpiękniejsze
rozety.
Włożę czapki na głowy
rękawice
berety.
Ścisnę chłodem polarnym,
niechże dzieci
coś mają.
Tylko one mnie cenią.
Zawsze, szczerze
czekają.
Złość mrozisko wylało, skuło ziemię zmarzliną.
Zwierząt słabszych ten czas był, ich ostatnią godziną.
Tak natura zarządza, porządkuje, normuje.
Silnych wzmacnia, pomaga. Słabym życia ujmuje.
Helios rydwan wytoczył, ziemię ogrzać próbuje
uśmiech przybrał gorący, lecz i to nie skutkuje.
Cóż! - zawołał wesoło, jego prawo natenczas.
Mrozić będziesz dopóty, dopóki zimy trwa czas.
A na razie ludziskom, roślinności, zwierzętom
będę słał ciepłe zorze, blasku dawał oczętom.
Mróz wyczyści chudobę, zaprowadzi harmonię
i najpóźniej za miesiąc, wiosnę do was przygonię.
,
Mroźny luty
Jeszcze mróz sroży, oszronione siwe wąsy,
które bezwolnie rozpływają się w uśmiechu.
Tak to gorące wiosenne promienie, pąsy
pierwsze, na twarzach ludzi malują w pośpiechu.
Dziadek mróz rozsierdził się jasnym, mocnym słońcem.
To jego czas jest jeszcze, nie odda lutego.
Kożuch już rozpiął zmęczony, blasku gorącem
" poczekaj ziółko" - burknął, poznasz mnie starego.
Zmrożę wszystkie kałuże
wczesne trawy
jeziora.
Oczka wodne, sadzawki
zalewiska
bajora.
Pomaluję na szybach
najpiękniejsze
rozety.
Włożę czapki na głowy
rękawice
berety.
Ścisnę chłodem polarnym,
niechże dzieci
coś mają.
Tylko one mnie cenią.
Zawsze, szczerze
czekają.
Złość mrozisko wylało, skuło ziemię zmarzliną.
Zwierząt słabszych ten czas był, ich ostatnią godziną.
Tak natura zarządza, porządkuje, normuje.
Silnych wzmacnia, pomaga. Słabym życia ujmuje.
Helios rydwan wytoczył, ziemię ogrzać próbuje
uśmiech przybrał gorący, lecz i to nie skutkuje.
Cóż! - zawołał wesoło, jego prawo natenczas.
Mrozić będziesz dopóty, dopóki zimy trwa czas.
A na razie ludziskom, roślinności, zwierzętom
będę słał ciepłe zorze, blasku dawał oczętom.
Mróz wyczyści chudobę, zaprowadzi harmonię
i najpóźniej za miesiąc, wiosnę do was przygonię.
,
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)








